Mącisz mi w
głowie, śmiertelniku.
Pozwalasz
sobie na za dużo
Patrzysz na
mnie tak odważnie
Zawsze
zaczynasz od oczu, a kończysz na ustach.
Dłonie masz
takie pewne.
Usta
zaznajomione z moimi ustami,
z moją szyją
i z moim
ciałem.
Drżysz, kiedy
cię dotykam.
Dobrze, bo ja
drżę, jeszcze zanim twoja skóra spotka się z moją.
I nie wiem, co
przy tobie powiedzieć.
Nie wiem, o
czym myśleć.
Nie wiem, czym
oddychać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz