Dzisiaj
zostałam w domu sama i myślałam o przyszłości.
Masz coś przeciwko?
Próbowałam
zobaczyć nasz dom,
ogród z
huśtawką i małą altanką,
w której razem
pilibyśmy poranną kawę.
Chciałam
widzieć nas starych i dojrzałych
i mądrych
i
szczęśliwych.
Chciałam
zobaczyć wiele rzeczy.
Dzisiaj
zostałam w domu i myślałam o śmierci.
Masz coś
przeciwko?
Skok brzmi tak
poetycko,
a ja przecież
nie potrafię być poetą.
Tak mówią.
Więc wzięłam
nóż do mięsa i przez chwilę słuchałam diabła,
który szeptał
mi o żyłach.
I aż musiałam
wyjść z siebie i z mieszkania,
tak dobrze staruch
zna się na rzeczy.
Dzisiaj
zostałam w domu i myślałam o Tobie.
O tym, że Cię
kocham.
Masz coś
przeciwko?
Myślałam o
twoich ustach,
kiedy
wymawiasz moje imię.
I twoich
oczach, kiedy patrzysz na mnie,
a ja nie mogę
się powstrzymać i odwracam wzrok,
bo wciąż mnie
onieśmielasz.
Jak długo
mogłam udawać,
że nic dla
mnie nie znaczysz,
kiedy każdą
walutę mogłabym przeliczać na twoje oddechy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz