Kocham Cię.
To wciąż takie
nieznane słowa.
Wciąż jakoś
odmienne, od wszystkiego, co sobie mówimy.
Kocham Cię.
Kocham.
Szepczemy, bo
wypowiadanie ich na głos odebrałoby magię,
a magia jest
tym, co nas tworzy.
Patrzę ci w
oczy i mam ochotę płakać,
chociaż nie
widzę w nich powodu do płaczu.
Widzę radość i
niepewność i odwagę i miłość.
Tak po prostu.
Kocham Cię.
Będę to
powtarzać, aż zapamiętam dźwięk tych słów
wychodzących z
twoich ust.
Aż wszystko
znów zacznie być normalne. Naturalne.
Aż
przyzwyczaję się do tego, że czasami wystarczy nie mrugać,
by zobaczyć
wszystko, co ukrywa się przed moim wzrokiem.
Kocham Cię i
już sama nie wiem za co.
Czasami
nienawidzę tego, że Cię kocham,
bo nie dajesz
mi wyboru.
Kocham Cię.
Powiedź to jeszcze raz.
Powoli
zaczynam w to wierzyć.
Kocham Cię.
Tak.
Już Ci wierzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz