Kochanie, nie
zostawiaj mnie tu samej.
Zimno tu.
Tak samotnie.
Tak ciemno i
nieprzyjemnie.
Pełno ludzi, a
każdy czuje się samotny.
Nie widzą
siebie, chociaż ja ich widzę.
Patrz! Nawet
trzymają się za ręce!
Patrzą sobie w
oczy, lecz nie patrzą w serce.
Kochanie, my
tacy nie byliśmy, prawda?
Kochanie, my
to mieliśmy.
Oni są puści.
My
zapełnialiśmy przestrzeń.
Pamiętasz, jak
mnie znalazłeś?
Z paczką
suchych łez, czarnych myśli butelką.
Za szklanym
murem, z daleka od Ciebie.
Kochanie,
byłam jedną z Nich.
Ty zmieniłeś
mnie w jedną z Nas.
Kochanie, my
to mieliśmy.
Chodziliśmy
długimi korytarzami światła,
widzieliśmy
świat i świat widział nas,
a świat był
piękny i my byliśmy piękni.
Zgubiłam
drogę, kochanie.
Nie widzę już
światła.
Nie kiedy mnie
tu zostawiasz.
Zimno tu.
Tak samotnie.
Czuję gęstą
ciemność wokół siebie,
przybiera
kształty,
rozkazuje mi,
chociaż nie używa słów.
Zna mnie, tak
jak ty mnie nigdy nie znałeś.
Od tej ciemnej
strony.
Tej samotnej
strony.
Uchylę Ci
powieki jeśli tyle trzeba, byś nie odchodził, ale zostań.
Tylko o tyle
proszę.
Zostań, bo nie
wytrzymam tu sama.
Nie w tym
miejscu.
Nie z tymi
ludźmi.
Umrę.
Zniknę.
Rozpłynę się w
ciemności i ciemność rozpłynie się we mnie.
Tak trudno szukać
światła, kiedy nie trzymasz świecy.
Kochanie,
przecież my to mieliśmy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz